Zobacz pozostałe wpisy
Dobry pracownik musi godziwie zarabiać – klienci to rozumieją

Dobry pracownik musi godziwie zarabiać – klienci to rozumieją

06.11.2017
Na czym polega właściwa ochrona i dlaczego nie może kosztować kilku złotych za godzinę, jak było jeszcze kilka lat temu, opowiada Jarosław Kot, prezes zarządu spółki Impel Security Polska. Jednocześnie wyjaśnia, że nawet bez zwiększania kosztów przeznaczanych na ochronę można zapewnić sobie bezpieczeństwo, ale to dzięki planowaniu i technologii, a nie zaniżaniu wynagrodzeń pracownikom.
Załóżmy, że reprezentuję wspólnotę mieszkaniową, która postanowiła chronić swoje osiedle. Wszyscy lokatorzy są zgodni, że trzeba wynająć dobrą agencję ochrony, chcą całodobowej obecności ochroniarza, ale nie chcą płacić więcej niż 5 zł za godzinę jego pracy. Ma pan dla mnie ofertę?
Nie, za tę cenę to niemożliwe. Za pięć złotych za godzinę nie jest możliwe zatrudnienie pracownika zgodnie z prawem, nie mówiąc już o poszanowaniu jego godności. Mogę zaproponować usługę monitoringu wizyjnego z mobilnym patrolem.
Podpisał pan „Deklarację uczciwych praktyk rynkowych” Polskiego Związku Pracodawców Ochrona, która zawiera listę rzeczy, których nie robicie. Zgodnie z nią Pańska firma zobowiązała się do uczciwego wynagrodzenia wraz z odprowadzeniem wymaganych składek, pracy w wymiarze określonym przez kodeks oraz nieodpłatnego wyposażenia, niezbędnego do wykonywania powierzonych obowiązków. Skoro powstała taka deklaracja, to znaczy, że te wszystkie wymienione sprawy były nie były standardem w branży ochroniarskiej?
 
Na rynku działo się wiele złych rzeczy. Należałoby na to spojrzeć historycznie. Ceny usług były dyktowane przez zamówienia publiczne. Wysokością stawek, które firmy oferowały w przetargach, kierował się również biznes, który chciał kupować usługi po tych samych cenach. A państwo, zamawiając usługi, stosowało jedno kryterium – najniższej ceny. Zatem, aby firma mogła być konkurencyjna i wygrywać w przetargach, zatrudniała ludzi na umowach-zleceniach, od których wtedy w części nie płaciło się składki emerytalnej i rentowej. Dodatkowo prawo było do 2015 roku tak skonstruowane, że wykonawcy usług nie mogli renegocjować umów nawet w przypadku, gdy nastąpiła drastyczna zmiana kosztów pracy. Po wygranym przetargu i podpisaniu umowy np. na trzy lata, nie można było waloryzować stawki ze względu na drastyczny (ponad 20 %) wzrost płacy minimalnej, zwiększenie składki rentowej z 4,5 % na 6,5 % czy też obniżanie kwoty dofinansowań do wynagrodzeń osób niepełnosprawnych. Konsekwencje były oczywiste do przewidzenia - kontrakt stawał się nierentowny. Pamiętajmy, że w ochronie koszty osobowe są decydujące. To zmuszało wiele firm do szukania alternatywnych sposobów, nawet tych niezgodnych z prawem. W Impelu, ponieważ jesteśmy jednym z liderów na rynku, stwierdziliśmy, iż musimy podjąć działania mające na celu jego normalizację. Nie tylko zgłaszaliśmy rządzącym postulaty, że potrzebne są zmiany w prawie, ale przyjęliśmy zasadę, że zatrudniamy ludzi tylko na etatach, wypłacamy pensję co najmniej na poziomie minimalnego wynagrodzenia, a bardzo często wyższą, bo w wielu regionach rynek wymusza wyższe płace. Takie normy propagujemy wraz z Polskim Związkiem Pracodawców Ochrona, stąd się wzięła „Deklaracja”.
 
 
Zatrudnianie ludzi zgodnie z przepisami prawa oraz ogólnie przyjętymi normami społecznymi staje się więc standardem w ochronie. Jak na to reagują klienci? Koszty usługi nie są już tak niskie jak przed laty.
Nasi klienci sami prowadzą biznes, więc rozumieją zachodzące procesy. Sami muszą swoim pracownikom płacić więcej, mają trudności z rekrutacją, wiedzą, że minimalna stawka godzinowa wynosi 13 zł, a już od 2018 wzrośnie do 13,70 zł. Mają świadomość, że nie ma powrotu do stawek sprzed kilku lat. Wszystkie poważne firmy ochrony stosują wyższe ceny, ponieważ – jak wspomniałem – nie da się działać zgodnie z prawem i sprzedawać usługi, która nie uwzględnia kosztów zatrudnienia, czyli minimum 18 zł netto za godzinę. Poza tym nasi klienci doceniają zalety płynące z outsourcingu. Koncentrują się na swoim głównym biznesie i nie muszą tracić energii i pieniędzy na rekrutację pracowników ochrony, a jest to coraz trudniejszy i droższy proces ze względu na sytuację na rynku pracy, bo w grę wchodzi też dbanie o ich szkolenia, umundurowanie, wyposażenie, itd. Poza tym, zlecając nam usługę, wiedzą, za co płacą – mają świadomość, że pracownik ochrony często jest elementem wizerunku firmy.
Właśnie, czasem to pierwsza osoba, z którą klient firmy ma styczność. Również w sklepie zachowanie ochroniarza nie powinno odstraszać od robienia zakupów.
Jak wszyscy wiemy, panuje nieciekawy stereotyp pracownika ochrony. Tymczasem to kompetentni ludzie. Pamiętajmy, że ochrona jest usługą specjalistyczną, wymagającą koncesji i realizacji zgodnie z przepisami, wykonywaną przez wykwalifikowanych pracowników. Oni muszą wiedzieć, jak zachować się w rozmaitych sytuacjach, których się nie spodziewamy. Podam przykład: widzi pan pracownika ochrony w centrum handlowym i co pan o nim myśli? A co pan o nim pomyśli, jeśli w tym centrum handlowym zasłabnie pańska mama, a ten sam pracownik udzieli jej pierwszej pomocy, z której został przeszkolony? Potrafi również używać defibrylatora i koordynować pracę służb ratunkowych. Pracownik ochrony jest wykwalifikowany, a jego praca nie ma nic wspólnego z krzywdzącym stereotypem. Co za tym idzie, trzeba mu godziwie zapłacić, bo odpowiednie osoby będą chętnie przychodzić do tego zawodu za odpowiednie wynagrodzenie. To też nasi klienci rozumieją – żeby pracownicy ochrony należycie reprezentowali ich firmy, muszą należycie zarabiać. Pamiętajmy też, iż przykładowo taki pracownik realizujący usługę w pomieszczeniu wartowniczym na placu budowy odpowiada za mienie warte wiele milionów złotych. Bez jego nadzoru i możliwości wezwania wsparcia, mogłoby zostać rozkradzione albo zniszczone. To wielka odpowiedzialność.
Dalej jednak pozostają zamówienia publiczne, w których co prawda wiele zmieniło się na lepsze, ale wciąż liczy się cena. Standardem stało się, że zamawiający życzy sobie, aby osoby wykonujące usługę były zatrudnione na umowie o pracę. Możliwe stało się również waloryzowanie kontraktów.
To wciąż trudny rynek. Często jeszcze występują przypadki, iż publiczne przetargi wygrywają firmy oferujące stawki, za które nie da się wykonać usługi, zatrudniając ludzi zgodnie z przepisami prawa. To po prostu niemożliwe. Co prawda ustawodawca umożliwił waloryzację umów zawartych na okres dłuższy niż 12 miesięcy, jednak na chwilę obecną jest to tylko częściowe rozwiązanie problemów tej branży. Należy brać pod uwagę trudności ze zdobyciem rąk do pracy, co powoduje znacznie większy wzrost oczekiwań płacowych niż ten wynikający z podniesienia płacy minimalnej. Wrócę do mojej wcześniejszej tezy – absolutnie możliwe jest zaplanowanie skutecznego systemu ochrony, opartego na efektywnym współdziałaniu pracownika i nowoczesnej technologii bez konieczności drastycznego zwiększania kosztów. Musimy wyjść ze schematów myślowych i przestać liczyć godziny pracy, a zacząć mierzyć jej efekty. To trochę tak, jak w branży budowlanej – czy chciałby pan płacić za godziny przepracowane podczas budowy, czy za stan odbieranej nieruchomości?
 
Ponoć są takie praktyki, że ochroniarzowi płaci się minimalną stawkę, ale od razu pracodawca potrąca mu np. za wynajęcie munduru. Tak zwana kreatywność nie zna granic.
Rzeczywiście, istnieją różne praktyki, jak na przykład pobieranie opłat za szkolenie, umundurowanie, wyposażenie lub nakładanie kar finansowych za wydumane przewinienia. W ten sposób pracownik w rzeczywistości zarabia netto mniej niż wynika to z obowiązujących przepisów. Dla mnie zastosowanie kary finansowej lub potrącanie kosztów wyposażenia stanowiska pracy celem obniżenia kosztów realizacji usługi jest nieetyczne.
Ceny usług wzrosły, na co wpływ miał ustawodawca oraz rynek pracy, na którym coraz trudniej skusić pracownika pensją minimalną. Jednak, jak podejrzewam, za wyższe niż parę lat temu stawki trzeba też oferować klientom jakąś wartość dodaną.

Przede wszystkim odeszliśmy od oferty „pudełkowej”. Słuchamy, jaki cel chce osiągnąć nasz klient, a następnie szyjemy dla niego ofertę na miarę. Staramy się dać mu jak najwyższy standard ochrony w ramach budżetów, którymi dysponuje. Nie zawsze potrzebny jest uzbrojony pracownik ochrony obecny 24 godziny na dobę siedem dni w tygodniu, czasem wystarczy monitoring i mobilny patrol, co jest tańszym, lecz równie skutecznym rozwiązaniem.
Czyli wracając do „mojej” wspólnoty mieszkaniowej, za pięć złotych coś by pan dla mnie wymyślił?
Tak, ale nie jeśli byłby to koszt pracy pracownika ochrony. Znaleźlibyśmy rozwiązanie, dzięki któremu mieszkańcy poczuliby się bezpieczniej, a jednocześnie nie płaciliby dużo. Ochrona osiedli to trudny temat, bo jednak, jak by na to nie patrzeć, jej koszty mają później odzwierciedlenie w wysokości czynszów. Trzeba więc szukać rozsądnego kompromisu między kosztami a jakością ochrony. Tu z pomocą przychodzi technologia.
Ale nie macie jeszcze robotów-ochroniarzy, jakich można spotkać w Dubaju?
Jeszcze nie (śmiech). Mamy natomiast wiele innych rozwiązań, które bardziej odpowiadają europejskim realiom. Przykładem są inteligentne kamery, które potrafią wykryć intruza przechodzącego przez ogrodzenie. Obraz jest stale analizowany przez program i dodatkowo weryfikowany przez pracownika w centrum monitoringu. Zaawansowana technologia nie musi wyglądać jak z filmów science-fiction. Często nowoczesna, lecz niczym nie wyróżniająca się kamera lub zestaw niewidocznych dla oka czujników doskonale spełniają swoje zadanie – zapewniają bezpieczeństwo.
 
 
SKOMENTUJ
Publikacja komentarzy nastąpi w ciągu 24h od ich przesłania. Treści obraźliwe, nieprawdziwe, niezgodne z etykietą czy polskim prawem będą odrzucane.
KOMENTARZE (0)