Zobacz pozostałe wpisy
Robotyzacja i IT to męskie światy? Co na to prezes-kobieta?

Robotyzacja i IT to męskie światy? Co na to prezes-kobieta?

08.03.2019

Rozwój technologii powoduje, że ubywa czynności, które muszą wykonywać ludzie. Czy to dobrze, że zastępują nas roboty? Jakie korzyści ma z tego pracodawca? M. in. na te pytania odpowiada prezes Impel Business Solutions Nina Twardowska, która w męskim świecie IT wprowadza usługi back office na nowy poziom. Wyjaśnia również, dlaczego nie jest prezeską, tylko prezesem.


Robotyzacja to synonim nowoczesności. Przy obecnym postępie technologicznym to, co było ciekawostką wczoraj, jutro jest rynkowym standardem. Jednak zastępowanie ludzi robotami budzi mieszane emocje. Ludzie tracą pracę, którą wykonują za nich maszyny.


Nina Twardowska, prezes Impel Business Solutions:

Gdy podejdziemy do tematu w sposób bardzo płytki, to tak, robotyzacja zastępuje ludzi. Jednak gdy spojrzymy całościowo, tak, jak to wygląda w rzeczywistości, to robotyzacja oferuje ludziom ciekawszą pracę. Wyręcza ich w monotonnych, powtarzalnych czynnościach, które nie rozwijają pracowników. Osoby, które podejmują pracę w szeroko rozumianej branży back office, oczekują możliwości rozwoju. Nie chcą na niego czekać latami. Potrzebują nowych wyzwań, zmiany zadań, które realizują, aby ich kariera rozwijała się dynamicznie.

Procesy monotonne, jak księgowanie faktur, wyciągów bankowych i wprowadzanie do systemu innych danych – to są zajęcia, do wykonywania których obecnie nie ma chętnych wśród młodych ludzi. To wszystko zastępuje robotyzacja. Jest ona potrzebą obecnych czasów. Daje nam fantastyczne możliwości zastąpienia czynności powtarzalnych, usystematyzowanych, wszelkiego rodzaju algorytmami, które robią to w sposób szybki, dokładny i ustrukturalizowany.

Robotyzacja zastępuje ludzi, ale nie w negatywnym tego słowa znaczenia. „Zastępowanie” budzi negatywne skojarzenia. Tymczasem robotyzacja na obecnym rynku pracy umożliwia pracodawcom wykorzystywanie możliwości pracowników, którzy są dobrze wykształceni, mają bogatą wiedzę technologiczną, dobrze się odnajdują w nowoczesnych technologiach, narzędziach, szybko przyswajają nowe informacje. Robotyzacja daje ludziom szansę na rozwój.

 

Słuchając pani przypomniała mi się historia znajomej, która po ukończeniu studiów ekonomicznych zatrudniła się w wielkiej międzynarodowej korporacji na stanowisku związanym z księgowością. Firma jest prestiżowa, więc uznała to za świetny początek kariery zawodowej. Tymczasem okazało się, że jej praca polega na przepisywaniu danych do odpowiednich tabelek w Excelu. Wytrzymała tam niecały rok.

Ciągłe wykonywanie powtarzalnych czynności nie jest sposobem na życie zawodowe. Poza tym zatrudnianie kogoś do takich czynności, jest marnotrawstwem ze strony pracodawcy. Zamiast tego pracownicy mogą firmie przynieść znacznie więcej korzyści, a przy tym będą czuli się zrealizowani zawodowo. Jako HR-owiec takie „klepanie” danych nazywam marnowaniem zasobów ludzkich, marnowaniem możliwości i potencjału człowieka.

Robotyzacja wiąże się również z machine learning. Maszyna uczy się pewnych czynności, co powoduje, że dla ludzi powstają zupełnie nowe możliwości, nowe wyzwania, budzi się w nich kreatywność, innowacyjność. Pasuje tu stwierdzenie twórcy Microsoftu Billa Gatesa, który do najtrudniejszych zadań zatrudniał ludzi leniwych, bo tylko oni znajdą najprostsze rozwiązania dla skomplikowanych problemów. Można to uogólnić i powiedzieć, że wszyscy pracodawcy chcą najefektywniej wykorzystać dostępne im zasoby, korzystać z kreatywności ludzi.

 

Można stwierdzić, że maszyny nie zabierają pracy, ale są antidotum na wakaty w firmach? Według GUS ich liczba w polskich przedsiębiorstwach przekroczyła 150 tys. i niepokojąco zbliża się do 200 tys.

Tak, sądzę, że sporo z tych wakatów dotyczy stanowisk opartych na wykonywaniu właśnie tych żmudnych czynności. Jeśli ktoś ma interesujące, pełne wyzwań miejsce pracy, to z niego nie rezygnuje i takie miejsce pracy jest zawsze atrakcyjne.

 

Księgowość dla mikrofirm czy działalności jednoosobowych różni się od prowadzenia księgowości dla spółek, jednak te pierwsze wykorzystują automaty, nierzadko oferowane nawet bezpłatnie w ramach firmowego konta. Przedsiębiorca musi jedynie wiedzieć, co jest dla niego kosztem działalności, a co nie, a program odpowiednio sklasyfikuje wydatki i przychody, wygeneruje JKP_VAT, deklaracje podatkowe i jeszcze je sam wyśle do urzędu skarbowego. Skoro mali korzystają z robotyzacji, dlaczego nie mają robić tego duzi?

Robotyzację trzeba podzielić na taką, która polega na wykonywaniu czynności przy taśmach produkcyjnych, na konstruowaniu naukowych ciekawostek, jak humanoidalne roboty oraz na tworzeniu algorytmów – czyli to, o czym my mówimy. Te algorytmy w systemach komputerowych zastępują sekwencje działań, które wykonuje człowiek.

Nieprzypadkowo rynek księgowy, ubezpieczeniowy, związany np. z energetyką czy telekomunikacją, gdzie jest generowana olbrzymia liczba umów i faktur, w pierwszej kolejności poszedł w robotyzację. Tam bardzo wiele czynności już jest zaszytych w systemach i robotyzacja jest stosunkowo prosta, należy napisać odpowiedni algorytm, który będzie samodzielnie funkcjonował i zastępował czynności wykonywane przez ludzi. Do tego dochodzi jeszcze sztuczna inteligencja, ale to jest już nakładanie nowoczesnych technologii na istniejące możliwości.

 

Jak wygląda robotyzacja procesów od kuchni? Np. programiści muszą mieć pojęcie o zasadach księgowania czy też księgowi muszą mieć wiedzę z zakresu IT?

Osoby, które my zatrudniamy do wdrażania robotyzacji, nie są programistami. Kończyły kierunek informatyka w biznesie. Co ciekawe, zespół zaczęliśmy budować w oparciu o ludzi z call center. Dlaczego nie ludziach o korzeniach programistycznych? Najważniejsza tu jest zdolność do analityki procesu, umiejętność widzenia sekwencji czynności następujących po sobie, rozumienie, co z czego wynika. Podstawowa wiedza z zakresu IT jest jak najbardziej przydatna, ale kluczem jest zdolność analityki biznesowej.

 

Rozmawiamy chwilę przed Dniem Kobiet. W związku z tym świętem mam strategiczne pytanie: pani jest prezesem czy prezeską?

Jestem prezesem-kobietą.

 

Ładnie panie wybrnęła.

Nie podoba mi się słowo „prezeska”. Nie brzmi dobrze. Np. w słowie „pielęgniarka” jest zaszyta jakaś godność wykonywania tego zawodu. Formy żeńskie stanowisk, takie jak „prezeska”, „dyrektorka”, „kierowniczka” raczej umniejszają znaczenie funkcji. „Kierownik” brzmi poważnie, „kierowniczka” już nie. Nie mówimy przecież „pani doktorko”, ani „pani profesorko”. Niektóre formy żeńskie nie przyjęły się.

 

Tak, poza tym „pilotka” to czapka, a nie kobieta za sterami samolotu – jak podkreślają przeciwnicy używania na siłę żeńskich form. Pani, jako prezes-kobieta, pracuje jednak w męskim świecie. Trudno jest?

W branżach związanych z szeroko pojętym IT rzeczywiście dominują mężczyźni. Nawiązując do mody na używanie form żeńskich, to programistek nie ma zbyt wiele. Jednak w naszym zespole robotyzacyjnym jest wiele kobiet, proporcje są 60 do 40 na korzyść mężczyzn.

 

Wydaje mi się, biorąc pod uwagę branżę, że to bardzo dobre proporcje.

Tak, mamy również bardzo fajne i rzutkie dziewczyny, które są deweloperkami – trzymamy się żeńskiej terminologii. Ten czynnik kobiecej intuicji jest bezcenny w zespole. Warto mieć zespoły zrównoważone – składające się i z mężczyzn, i z kobiet. Kooperacja osób odmiennych płci przynosi świetne efekty.

Z mojego punktu widzenia, osoby, która zarządza, nie mogę powiedzieć, żebym mocno odczuwała dyskomfort funkcjonowania w męskim świecie.

 

Nie mówię tego dlatego, że rozmawiam z prezes-kobietą, ale naprawdę wynika to z moich doświadczeń zawodowych: świetnie mi się pracowało z szefami-kobietami, bądź z szefowymi – jak kto woli nazywać kobiety na kierowniczych stanowiskach. Otrzymywałem bardzo precyzyjne dyspozycje, byłem właściwie motywowany i sprawiedliwe rozliczany.

Może nie wypada mi tego mówić w tym kontekście, ale to kobiety wychowują dzieci. Tej precyzyjności uczymy się w życiu domowym. Tatusiowie pewne reguły i zasady wprowadzają do domu, ale podejrzewam, że w większości rodzin egzekwowanie zasad wobec dzieci spoczywa na kobietach. Wyssałyśmy to po prostu z mlekiem matki.

 

Pewna znana pani powiedziała w wywiadzie, że jej mąż jest od fajnych zabaw z dziećmi.

Dużo jest w tym prawdy. Nawet jak popatrzymy na relacje w związkach sprzed lat, kiedy kobieta zajmowała się domem, a rolą mężczyzny było utrzymanie rodziny, to kto decydował, co dzieje się w rodzinie? Ważne decyzje były uzgadniane, ale egzekucyjność dnia codziennego – jak ja to nazywam – spoczywała na kobietach. Tak też jest w mojej rodzinie: rzeczy trudne córka rozwiązuje ze mną, a przyjemne, włącznie z zakupami, z tatą.

 

Skądś to znam… Ale zamiast przyznawać się do tego, co ze mną robią dzieci, chciałem panią zapytać, dlaczego kobiety nie idą na studia informatyczne? To jest praprzyczyna tego, że później jest ich mało w zawodach związanych z branżą IT.

Studiowałam również psychologię w biznesie, jestem z wykształcenia doradcą zawodowym i to, co pan mówi, nasuwa mi taki wniosek, że programista czy informatyk to są zawody dla osób, które muszą mocno koncentrować się na jednym zadaniu. Kobiety są natomiast wielozadaniowe, jak to się mówi: multitaskowe. Nie do końca odnajdują się w świecie IT. Uważam, że nasz profil psychologiczny mocno rzutuje na to, że rzadziej zostajemy np. programistkami. Nie znajduję prostej odpowiedzi na to pytanie, ale do wykonywania części zadań stricte związanych z IT, potrzebny jest pewien zestaw cech osobowościowych, który znacznie częściej spotykany jest u mężczyzn niż u kobiet.

 

Gdybyśmy zakończyli rozmowę takim wnioskiem, że odmienność predyspozycji kobiet i mężczyzn powoduje, że mieszany zespół nawzajem się uzupełnia, byłby to właściwy wniosek?

Tak, jak najbardziej. Zespoły, w których pewne cechy przynależne kobietom i mężczyznom nawzajem się przenikają, są najbardziej efektywne. Mają właściwą perspektywę patrzenia na różne problemy, powstają w nich świetne pomysły. Dominacja jednej z płci powoduje, że istnieje jeden sposób postrzegania świata, a to przy realizacji różnych projektów nie jest wskazane.

 

SKOMENTUJ
Publikacja komentarzy nastąpi w ciągu 24h od ich przesłania. Treści obraźliwe, nieprawdziwe, niezgodne z etykietą czy polskim prawem będą odrzucane.
KOMENTARZE (0)